Wszystkie niespodzianki IEM Cologne Major 2026: Kto się posypał, a kto rozbił oczekiwania

IEM Cologne Major 2026 wciąż trwa, ale turniej już teraz stał się jednym z najbardziej nieprzewidywalnych czempionatów ostatnich lat. Niemal każdy etap przynosił nieoczekiwane wyniki, a kilku faworytów odpadło na długo przed fazą play-off.

Liquid odpadło już w pierwszym etapie, Astralis rozpadło się po obiecującym początku, a NAVI zakończyło rywalizację zaledwie kilka rund od awansu do finałowej fazy. Przyjrzyjmy się największym niespodziankom turnieju i sprawdźmy, co sprawiło, że jedne z najbardziej uznanych drużyn Counter-Strike’a zawiodły.

"1. Wszystkie niespodzianki IEM Cologne Major 2026: Kto się posypał, a kto rozbił oczekiwania","1.1. Liquid – Największe rozczarowanie 1. etapu","1.2. NRG i jeden z najbardziej bolesnych comebacków turnieju","1.3. HEROIC padło ofiarą formatu","1.4. Astralis: Od mocnego startu do całkowitego załamania","1.5. GamerLegion nigdy nie uciekło z brutalnej drabinki","1.6. NAVI o włos od play-offów","1.7. The MongolZ i Legacy: Ofiary okoliczności","1.8. FUT pokazało potencjał, ale zabrakło doświadczenia","1.9. Major, który nie chciał podporządkować się prognozom"

Liquid – Największe rozczarowanie 1. etapu

Choć wiele wczesnych eliminacji można było jeszcze tłumaczyć poziomem rywali lub specyfiką systemu szwajcarskiego, odpadnięcie Liquid było prawdziwą katastrofą.

Porażki z BetBoom i MIBR w meczach best-of-one pozostawiały pewne pole do usprawiedliwień. Jednak decydująca seria z FlyQuest została rozegrana w pełnym formacie best-of-three. To właśnie wtedy Liquid miało udowodnić swoją wyższą klasę i doświadczenie.

Zamiast tego północnoamerykańska formacja przegrała 0–2, wygrywając zaledwie dziewięć rund na dwóch mapach. Trudno nazwać taki wynik przypadkiem. Zespół wyglądał na nieprzygotowany zarówno taktycznie, jak i indywidualnie, a porażka z rywalem uznawanym przez wielu za teoretycznie wygodnego przeciwnika stała się jednym z największych rozczarowań turnieju.

Po takim występie dyskusje o zmianach w składzie wydają się całkowicie uzasadnione.

NRG i jeden z najbardziej bolesnych comebacków turnieju

Eliminacja NRG była równie dramatyczna.

Amerykańska drużyna była o jedno zwycięstwo od awansu do 2. etapu i zakończyła pierwszą połowę decydującej mapy Mirage przeciwko BIG z miażdżącym prowadzeniem 12:0. Awans wydawał się praktycznie przesądzony.

BIG wygrało jednak wszystkie dwanaście rund po zmianie stron, doprowadziło do dogrywki i skompletowało jeden z najbardziej spektakularnych comebacków całego turnieju. Takie porażki często zostawiają głębsze blizny niż zwykłe eliminacje, ponieważ drużyna miała awans w pełni w swoich rękach.

Dla NRG ten mecz stał się symbolem całego występu – solidna gra przez większość etapu została przekreślona jednym katastrofalnym fragmentem.

HEROIC padło ofiarą formatu

Odpadnięcie HEROIC było zaskoczeniem, ale w przeciwieństwie do przypadku Liquid format rzeczywiście odegrał znaczącą rolę.

Drużyna rozpoczęła turniej od dwóch minimalnych porażek w best-of-one przeciwko Sharks i Lynn Vision. Oba mecze zakończyły się wynikami 10:13 oraz 11:13. Kilka rund w drugą stronę mogło całkowicie odmienić turniejową ścieżkę HEROIC.

Mimo to po spadku do dolnej części drabinki HEROIC miało okazję się odbudować w serii best-of-three przeciwko Liquid. Europejska formacja przegrała 0–2 i pożegnała się z turniejem.

Format utrudnił drogę, ale ostateczny rezultat i tak został rozstrzygnięty na serwerze.

Astralis: Od mocnego startu do całkowitego załamania

Jeśli jest jedna drużyna, która zasługuje na miano największego rozczarowania 2. etapu, to jest nią Astralis.

Turniej rozpoczął się dla Duńczyków perfekcyjnie. Rozbili GamerLegion 13:4 i wyglądali pewnie zarówno indywidualnie, jak i strategicznie.

Potem wszystko zaczęło się sypać.

Porażki z 9z, TYLOO i paiN przyszły jedna po drugiej.

Jednym z najbardziej widocznych problemów był brak odporności mentalnej. Gdy tylko mapa przestawała układać się według scenariusza Astralis, zawodnicy sprawiali wrażenie, jakby tracili kontrolę i coraz częściej podejmowali ryzykowne decyzje bez odpowiednich informacji.

W oczy rzucały się również problemy phzy’ego. AWP-er zakończył etap z ratingiem 0,74, co jest bardzo słabym wynikiem jak na zawodnika pełniącego tę rolę. Mimo to obarczanie jednej osoby winą za całe załamanie byłoby niesprawiedliwe. Większym problemem był brak struktury i solidnego planu B, gdy sprawy zaczynały wymykać się spod kontroli.

News banner

GamerLegion nigdy nie uciekło z brutalnej drabinki

Bilans 0–3 wygląda alarmująco, ale GamerLegion nie powinno być stawiane w jednym rzędzie z drużynami, które całkowicie się posypały.

Europejska formacja od samego początku trafiła na niezwykle wymagającą drabinkę. Najpierw Astralis, potem rozpędzone BetBoom, a na końcu utalentowany i agresywny skład B8.

Każdy mecz stanowił ogromne wyzwanie, a GamerLegion nigdy nie wyglądało na bezradne. To raczej drużyna, która nie dostała szansy, by złapać rytm turniejowy i odbudować się po wczesnym niepowodzeniu.

NAVI o włos od play-offów

Najbardziej bolesna historia 3. etapu należała do NAVI.

Zespół pewnie pokonał Legacy i The MongolZ, po czym znalazł się o krok od awansu do play-offów w meczu z Falcons. Na decydującym Anubisie NAVI prowadziło 11:6. Od miejsca w play-offach dzieliły ich tylko dwie rundy.

Falcons odwróciło losy spotkania i ukradło serię.

NAVI później przegrało z G2 w meczu eliminacyjnym i zakończyło etap z bilansem 2–3.

Jednym z kluczowych problemów była dyspozycja makazze. Młody rifler, od którego oczekiwano dodatkowej siły ognia, zakończył etap z ratingiem około 0,96. Jak na zawodnika zdolnego regularnie wygrywać kluczowe pojedynki, to zdecydowanie za mało.

Jednocześnie niesprawiedliwe byłoby określanie występu NAVI mianem całkowitej porażki. Drużyna naprawdę była zaledwie kilka rund od play-offów i przez cały turniej pozostawała konkurencyjna.

The MongolZ i Legacy: Ofiary okoliczności

Niektóre eliminacje wyglądały na papierze gorzej, niż było w rzeczywistości.

The MongolZ musiało zmierzyć się z rozpędzonym BetBoom, następnie z NAVI, a ostatecznie z 9z grającym jeden z najlepszych Counter-Strike’ów w tym roku. Szczególnie wyróżniał się dgt, który zanotował rating 1,76 i regularnie tworzył przestrzeń dla swojej drużyny.

Legacy miało równie trudną drogę. Brazylijska formacja otrzymała jedno z najcięższych losowań w całym turnieju i wielokrotnie trafiała na zespoły typowane do walki o play-offy.

Obie drużyny odpadły, ale ich porażki są znacznie mniej niepokojące niż w przypadku kilku innych znanych organizacji.

FUT pokazało potencjał, ale zabrakło doświadczenia

FUT przyjechało do Kolonii jako jeden z najbardziej intrygujących czarnych koni turnieju.

Młody skład wielokrotnie prezentował imponujące umiejętności mechaniczne, jednak mecze z czołowymi rywalami obnażyły braki w dyscyplinie i doświadczeniu.

Drużyna zbyt często podejmowała niepotrzebne wczesne pojedynki, regularnie grała w osłabieniu i sama stawiała się w trudnych sytuacjach jeszcze przed właściwym rozpoczęciem rundy.

Mimo eliminacji FUT pozostawiło po sobie pozytywne wrażenie. Większość problemów wydaje się możliwa do naprawienia, a potencjał składu pozostaje bezdyskusyjny.

XANTARES awansuje do półfinału Majora przez ból

Major, który nie chciał podporządkować się prognozom

Najważniejszy wniosek z pierwszych trzech etapów IEM Cologne Major 2026 jest prosty: status faworyta niczego nie gwarantuje.

Liquid nie przetrwało etapu otwarcia. Astralis załamało się po dominującym pierwszym zwycięstwie. NAVI było o krok od play-offów, a mimo to wróciło do domu przedwcześnie. GamerLegion padło ofiarą bezlitosnej drabinki, podczas gdy The MongolZ i Legacy raz po raz trafiały na wymagających rywali.

Kolonia po raz kolejny pokazała, że współczesny Counter-Strike coraz mniej opiera się na wielkich nazwiskach, a coraz bardziej na konsekwencji pod presją. Drużyny, które przetrwały, były nie tylko utalentowane, ale też potrafiły zachować strukturę po przegranych połówkach, bolesnych comebackach i trudnych początkach.

Jeśli faza grupowa przyniosła już tyle niespodzianek, play-offy mogą okazać się najbardziej nieprzewidywalną częścią całego Majora.

A być może również najbardziej chaotyczną.